- W ten upał czarne rzeczy to jak wyrok - humor jeszcze bardziej jej się pogorszył. Wzięła bluzke do ręki, a gdy podniosła spódnice zobaczyła pod spodem coś świecącego. Szybko to podniosła i
zamarła...
Fatalny dzień
...był to zegarek elektroniczny wskazujący 7:39.
- Dziewczyny pośpieszcie się! - krzyknął już lekko poddenerwowany ojciec. Gdy usłyszał jak Riley krzyczy, że ,,już po niej" automatycznie przypominał sobie jaki jest dzisiaj dzień. Spojrzał na zegar i wytrzeszczyl oczy. Szybko więc dokończył przed chwilą zrobione jedzenie i poszedł pospieszyć Em. Zrobił dziewczynom kanapki i poszedł odpalić auto. Więc aktualnie siedział w aucie, które stopniowo chłodziła klimatyzacja. Wyruszyli dokładnie za pięć ósma. Normalnie, Emily chodziła na piechote do szkoły, lecz tym razem by nie zdążyły i gdyby nie zawsze czujny tata, napewno 1 dzień brunetki w LO zaczął by się od spóźnienia. Niezła perspektywa. A tak, byli na miejscu idealnie o 7:59.
Obie wyskoczyły z auta jak oparzone zapominając wziąć śniadanie. Szybkim krokiem doszły do wejścia i usłyszały dzwonek. Riley nagle się zatrzymała. Jej siostra zapominając o siostrze-nowicjuszcze-szkolnej ruszyła żwawo znanym jej korytarzem i za chwilę zniknęła z pola widzenia. Brunetka patrzyła ze zdziwieniem na szkolne graffiti na ścianie oraz odpadający tynk z sufitu. Przełknęła głośno ślinę i poszła wolno tym samym korytarzem co wcześniej Em. Po prawej i lewej znajdowały się drzwi do klas, kolejno:
,, Klasa ,, Klasa ,, Klasa ,, Klasa
Matematyczna" ; Chemiczna" ; Języczna" ; Filozoficzna" ....
Na chwilę przystanęła i popatrzyła się uważniej na klasę języczną. W końcu wybrała klasę z językiem włoskim, więc... może to tam? Zapukała dwa razy i ostrożnie nacisnela klamkę.
- Dzień dobry... ja... - i przerwała widząc wszystkich patrzących sie w jej stronę.
- Czy to klasa języczna z włoskim? - dokończył już pewniej.
Wysoka pani o kruczoczarnych włosach i z miłym uśmiechem na twarzy dodała jej troche otuchy.
- Zgadza się moja droga, jednak ty szukasz najpewniej klas 1-szych. - i znowu ten miły uśmiech. - Jednak w brew pozorom twoja klasa jest teraz w sali obok, tej filozoficznej, ale podziwiam twoją zaradnosc. A teraz idź, bo już dawno powinnaś tam być.
Dziewczyna podziękowała i zrobiła to co jej powiedziała nauczycielka.
Znowu zapukała tym razem pewniej i z uśmiechem weszła do sali.
-... rozdam wam teraz plan lekcji. - tęga i niska kobieta z trudem wstała zza biurka.
- Dzień dobry, bardzo przepraszam za spóźnienie, nazywam...
- Siadaj - przerwał jej ostro kobieta. - Panna Veters zapewne..
- Tak jest proszę pani - odpowiedziała słabo, zdziwiona taką reakcją swojej nowej nauczycielki.
- Siadaj powiedziałam. Spóźniasz się i jeszcze nie wykonujesz poleceń nauczyciela. W pierwszy dzień sobie grabisz. Gratuluję. - jej słowa ociekaly jadem a oczy patrzy na nią z pewnym politowaniem. Biedna, nie wiele myśląc usiadła w pierwszej ławce koło cichego blondyna w okrągłych okularach.
- Jak już mówiłam, rozdam plan lekcji. - powoli podeszła do ławki i rozdała male karteczki z rozpisaną tabelką. Przy trzeciej ławce zatrzymała się na chwilę cała zgrzana i zasapana.
- Albo... zastąpi mnie panna.... Veters, proszę.... do mnie - mówiła z przerwami na pojedyncze sapnięcia. Było strasznie gorąco i nikt nie miał siły nawet się z niej śmiać. Riley wzięła kartki do ręki i jak najszybciej rozdała karteczki. Gdy oddawała pozostałe karteczki nauczycielka wyrwała jej je siłą.
- Na koniec zostań w klasie.
- Tak jest. - i znowu miała zepsuty humor. Jak zawsze musiała trafić na taką wychowawczynie. Usiadła na swoim miejscu i słuchała co naczycielka ma jeszcze do powiedzenia. Głównie mówiła o tym czego nie można robić, jak się zachować na przerwach, aby być systematycznym w nauce i tak dalej. Na sam koniec powiedziała ,, Rozejsc się" i wszyscy z ulgą stwierdzili ze to koniec przynudzania i jak najszybciej opuścili duszną klasę. Zostala tam tylko jedna osoba.
- Veters, do mnie - powiedziała już teraz bardziej znudzonym głosem i kontynuowała:
- Jak wiesz nazywam się Mary Riven i będę twoją nauczycielką przez najbliższe 3 lata. Będę cię uczyła Filozofii. W najbliższy poniedziałek odbędzie się test z J. Angielskiego a pół godziny później test z J. Włoskiego. Na tej podstawie przydzielimy was do grup: lepszej i gorszej z tych języków. To wszystko jeżeli chodzi o naukę.
- Dziękuję za informacje. Do widzenia - już chciała opuścić sale jednak pani Riven ją zatrzymała.
- Jeszcze jedno, znam twoją siostrę Emily Veters - mówiąc to lekko sie uśmiechnęła - jest pożądaną uczennicą, jednak ma swój charakterek. Ma dobre oceny ze sprawdzianów ale nie odrabia lekcji. Tłumaczy się, że ma ważne zajęcia taneczne. Jednak w MOJEJ klasie nie będę tego tolerować zrozumiano? Zajecia pozaszkolne nie zwalniają uczniów z odrabiania zadań.
- Rozumiem. Czy to wszystko? - postawa nauczycielki ją zdenerwowała, a przez to zrobiła się bardziej odważna i trochę pyskata. Ma to po Em.
- Tak.
- Do widzenia - nie czekając na odpowiedź opuściła sale z trudem powstrzymując się od trzaśnięcia drzwiami. Ale to jej o czymś przypomniało. Poszła w strone wyścia z zamiarem poszukania siostry ale stwierdziła, że tak długo rozmawiała z nauczycielką, że ta mogła już pójść do domu. Swoją drogą nie powinna mnie zostawiać no ale cóż. Rano jakoś o mnie też zapomniała. Podchodząc do drzwi dopiero teraz zobaczyła portiernie, która była zaraz koło drzwi. Podeszłam do okienka aby dowiedzieć się czegoś.
- Przepraszam - powiedziała do wąsatego mężczyzny - jest tu może gdzieś rozpiska zajęć pozalekcyjnych?
- Ta, na tablicy korkowej po lewej - pokazał kciukiem w tamtą stronę - każde rozpoczynają się dopiero za dwa tygodnie.
- Dziękuję - powiedziała i podeszła do kartek z rozpiską
Zajęcia akrobatyczne
Zajęcia artystyczne
Zajęcia ceramiczne
...
Zajęcia szachowe
Zajęcia śpiewu
Zajęcia taneczne
- Zajęcia taneczne... sala 2, poniedziałki 17:30 - 18:30, z panią Mary Riven?! Ja chyba śnie - nie wyobrażała jej sobie jako instruktorki tańca.
- No to nie mam wyjścia - i z tą myślą wyszła z budynku.
Na zewnątrz słońce paliło strasznie. Po chwili przed sobą zobaczyła całą zgrzaną Em, która jak sie okazało, czekała na nią dobrą godzine na słońcu.
- Przepraszam no! Ale mogłaś mnie poszukać jak się tak martwiłaś...
- A myślisz, że nie szukałam?! A tak w ogóle, to byłam w sali u pani Luny Collins, i mówiła, że Cię widziała i domyśliła się, że jesteś moją siostrą. Podobno gdybyś była blondynką i miała niebieskie oczy, byłybyśmy identyczne - uśmiechnęła się. Już zapomniała że, była zła.
- Luna Collins? Aaa taka wysoka z ciemnymi włosami?
- Tak, chyba mówimy o tej samej - i zaczeły się śmiać.
Poszły w stronę domu. Rozmawiały, śmiały się i obgadywały panią Riven.
- Prawie zapomniałam - powiedziała ciemnooka uderzając sie lekko w głowę. - Szukałam zajęć tanecznych, ale jedyne jakie były to prowadzi...
- Mary Riven - powiedziała równo z siostrą - tak wiem, widziałam. Ale jest Akademia, nie wiem czemu ty nie chcesz iść na przesłuchanie do grupy A. Ja poszłam rok temu i się dostałam a teraz jestem kapitanem.
- No tak ale ty byłaś najpierw w grupie J, potem w B i tam się uczyłaś a ja nie byłam w żadnej z nich i tak nagle mam się dostać do tej najlepszej? To jest niewykonalne!
- Taa widziałam jak tańczysz w pokoju - uśmiechnęła się chytrze - a nie dowiesz się jak nie spróbujesz. No nie daj sie prosić!
- No już nie jęcz mi tu, miałam Ci powiedzieć, że pójdę... - powiedziała cicho.
- No i to rozumiem - uśmiechnęła się i przytulila Riley. - ale ty wiesz, że przesłuchanie jest już za 2 dni. - powiedziała niepewnie. Kątem oka zobaczyła jak przygryza warge ze zdenerwowania.