środa, 25 listopada 2015

Rozdział 3

Ostatnio w Akademii tańca...

- Taa widziałam jak tańczysz w pokoju - uśmiechnęła się chytrze - a nie dowiesz się jak nie spróbujesz. No nie daj sie prosić!
- No już nie jęcz mi tu, miałam Ci powiedzieć, że pójdę... - powiedziała cicho. 
- No i to rozumiem - uśmiechnęła się i przytulila Riley. - ale ty wiesz, że przesłuchanie jest już za 2 dni. - powiedziała niepewnie. Kątem oka zobaczyła jak przygryza warge ze zdenerwowania. 



Sprawy ważne i ważniejsze

4 września,  poniedziałek

Ten dzień już nie był tak upalny jak w pierwszy dzień szkoły. Na szczęście.
Przyszły razem do szkoły rozmawiając tylko o przesłuchaniu do grupy tanecznej. Przed szkołą zobaczyły zgromadzonych uczniów wyraźnie zdenerwowanych.
- No, to życz mi szczęścia - powiedziała słabo do siostry.
- Tylko mi się tu nie denerwuj. Dasz sobie radę,  jak zawsze - uśmiechnęła się pokrzepiająco. Nic jej już nie odpowiedziała.
   Dołączyła do grupki osób, w której rozpoznała chłopaka, z którym siedziała na rozpoczęciu w ławce. Była to jej klasa w prawie pełnym składzie, brakowało jeszcze tylko paru osób. Nikt nic nie mówił tylko patrzyli się w strone budynku.

Gdy zadzwonił dzwonek, wychowawczyni zaprowadziła ich do środka i poszli w kierunku sali gimnastycznej. Na miejscu były jednoosobowe ławki rozmieszczone jedna obok drugiej w całej sali. Oczywiście w takiej odległości aby nie można było ściągać. Rozdali testy a pierwszoklasiści zaczęli pisać.
Wszystko było wyjątkowo łatwe i była zadowolona jak jej poszło.  Teraz czekała na włoski. Nigdy się go nie uczyła, znała tylko pojedyncze słowa, więc była ciekawa jak jej pójdzie. Oczywiście nie wymagała od siebie zbyt wiele, ale myślała, że pani Luna Collins będzie uczyła tą lepszą grupę...  a jej może trafić się taka ja ta cała Riven.
  No i się zaczęło. Tak jak przypuszczała napisała to słabo.  No trudno. Każdy odniósł swoje krzesło do sali, a stoły zanosili ci silniejsi. Kiedy wszystko zrobiła, poszła pod salę od Matematyki tak jak się umówiła z Em. Miała czekać na nią aż 3 lekcje.... a potem mialy iść do studia. Po chwili przypomniała sobie, że zostawiła torebke w kącie sali.

Pobiegła tam jak najszybciej. Na szczęście sala była otwarta, i jak widać nigdy jej nie zamykają. Wzięła torebkę ale zamiast wyjść uśmiechnęła się tajemniczo zamykając się w sali. Odłożyła torbę koło drzwi, uprzednio wyciągając telefon ze słuchawkami. Założyła je, włączyła muzyke a telefon schowała do kieszeni krótkich spodenek. Zaczęła tańczyć w rytm muzyki. Wymyśliła krótki układ na wszelki wypadek, gdyby nie mogła zatańczyć freestyle'u na przesłuchaniu. Włączyła ulubioną playliste i do każdego rytmu próbowała coś wymyślić. Tańczyła po całej sali szukając swojego miejsca, w którym jej się najlepiej tańczy. Taki jakby ,,przesąd" tancerzy. Teraz była w prawym rogu sali blisko materaca, który był oparty o ścianę. Gdy tak tańczyła,  pomyślała aby wykorzystać materac do poćwiczenia przejścia w przód. Czasami jeszcze źle lądowała, a wolała sobie nic nie zrobić. Próbowała go położyć na ziemi ale jej się nie udawało, nie wiadomo dlaczego. Uważnie go zaczęła oglądać ale tylko stwierdziła, że jest wyjątkowo stary i zniszczony, i że prawdopodobnie od zawsze tak się opiera o ścianę. Ale, że była wyjątkowo uparta znowu zaczęła się mu przyglądać tylko bardziej dokładnie. Przechyliła głowę lekko w prawo i coś jej błysnęło. Przyjrzała się bliżej i z zadowoleniem stwierdziła ,że to żyłka wędkarska uniemożliwia odciągnięcie materaca od ściany. Najwyraźniej ktoś z obawy, że to zbutwiałe coś, może spaść na jakiegoś ucznia, wolał przywiązać go, tak dla pewności. Szybko się odwróciła biegnąc na drugi koniec sali, gdzie była jej torebka, z zamiarem wyciągnięcia nożyczek. Lecz gdy ją odpinała spostrzegła, że drzwi, które osobiście zamykała, teraz są lekko otwarte...
   Odwróciła szybko głowę i szybkim spojrzeniem przeczesała całą salę. W kącie, gdzie stała krótka ławka, zauważyła siedzącego na niej chłopaka o krótko zciętych, czarnych włosach. Ten uśmiechnął się do niej lekko, wstał i poszedł w jej kierunku. Przyjrzał się jej, teraz z bliska, a jego uśmiech jeszcze się powiększył.
- To ty jesteś tą zagubioną dziewczyną?  - widząc jej pytające spojrzenie, szybko dodał - Pomyliłaś sale i weszłaś do naszej?
- A no tak - dziewczyna również się uśmiechnęła przypominając sobie rozpoczęcie roku - zazdroszczę Ci wychowawczyni, na moje oko, wydaje się być bardzo sympaytczna.
- Tak to prawda.
Nastała chwila ciszy.
- A tak w ogóle to co Cię tak zainteresował ten stary materac? - spytał nagle, przypominając sobie dziwne zachowanie dziewczyny.
- No bo, ja tak w sumie tylko... - urwała na chwilę. Przecież nie przyzna się, że właśnie chciała przeciąć jakąś żyłkę, prawda? - ...tańczę.
- I nawet kawałek widziałem. Fajnie to wyglądało, mimo że nie słyszałem muzyki. Wiesz, że ja też tańcze? Tylko troche inny styl niż ty. Breakdance, kojarzysz? - mówiąc to zaczął, jak gdyby nigdy nic, tańczyć i robić różne tricki, począwszy od gwiazd,  przejść, kończąc na saltach z wykorzystaniem ściany. Dziewczyna stanęła jak wryta widząc bezbłędnie wykonane ruchy. Ten chłopak był dziwny, zakręcony, ale bardzo miły i otwarty, co udzieliło sie Riley. Jednak po chwili źle zarzucił nogę i wylądował na ziemi z głośnym hukiem.
- No to się nie popisałem - powiedział zły na siebie i podniósł się z ziemi.
- Ale reszta była obłędna! - dziewczyna prawie krzyknęła ze zdumienia, ledwo co sie powstrzymując.
- Wiesz, że dzisiaj jest przesłuchanie do grupy tanecznej? To jest naprawdę dobra szkoła, ale ty na pewno się dostaniesz. To jest w tym budynku obok szkoły. O 15:30. - mówiąc to popatrzyła na zegarek i momentalnie zbladła -  spóźnie się! - i pędem ruszyła w strone drzwi, łapiąc w biegu torebkę.
- Ej no ale jest dopiero 14:25! - krzyknął i nie wiele myśląc, pobiegł za nią.

Stała pod salą w umówionym miejscu, wyraźnie zdenerwowana. Czekała na siostre już dobre pół godziny. Znowu. Już zamierzała iść w stronę wyjścia, gdy usłyszała, że za nią ktoś biegnie. Wiedząc kto to, odwróciła się z zamiarem upomnienia siostry, lecz ze zdziwieniem stwierdziła, że to był jakiś chłopak, którego kojarzyła równoległej klasy.
- Sory, nie biegła tu przed chwilą taka dziewczyna? Niska, brunetka... - i właśnie zdał sobie sprawę, że nie może jej lepiej opisać, bo nawet nie zna jej imienia. - a w sumie, już nie ważne - wyminął dziewczyne i wyszedł z budynku.
Emily była tak zaskoczona jego dziwnym zachowaniem, lub tak zdenerwowana, że nie przejęła się ową dziewczyna,  ktorej opis jak najbardziej pasował do Riley. Nie mając lepszego pomysłu poszła w ślady chłopaka.

- Ymmm, chyba źle skręciłam - pomyślała brązowooka, która od dłuższego czasu szwędała się po budynku - tej części jeszcze nie miałam okazji zwiedzić...
Najpierw w prawo korytarzem, po schodach w dół, potem w lewo do jakiś drzwi, znowu schody w dół... dalej już nie pamięta drogi, którą jakimś cudem doszła do tylnego wyjścia. Z ulgą stwierdziła, że jest z boku budynku i ruszyła, a w sumie wręcz pobiegła w strone głównego wejścia szkoły, gdzie miała nadzieję spotkać Emily...
Zbliżając się do celu, zwolniła trochę, otworzyła z rozmachem drzwi i... wpadła na wychodzącego chłopaka,  którego zostawiła chwilę wcześniej w sali.
- Strasznie Cię przepraszam - powiedział i podał ręke wywróconej dziewczynie.
- Nic się nie... Emily! - krzyknęła gdy zobaczyła stojącą nad nie dziewczynę. Chłopak zszedł im z drogi. Blondynka popatrzyła na nią z morderczym wzrokiem.
- Chodź do studia poćwiczyć - wycedziła przez zęby i poszła, a Riley oczywiście za nią.

Nie rozmawiały ze sobą przez całą drogę. Pomijajac, że trwała ona tylko 3 minuty. W końcu weszły do niskiego budynku, wyraźnie mniejszego niż potężna szkoła obok. Za drzwiami było pomieszczenie przypominające kawiarnie. W środku był mały ruch, więc w mare bylo cicho. Na środku były trzy okrągłe stoliki, każdy z czterema krzesłami. Po lewej była dluga lada, za którą znajdował się kelner.
- To jest Soczek. Tutaj spotykamy się przed, po lub w trakcie treningu. Takie nasze wspólne miejsce dla całej Akademii - odezwała się do siostry, po czym przeszły na koniec lokalu, gdzie pozimo przebiegał korytarz. Skreciły w lewo, przeszły pare kroków i po prowej pokazały się podwójne drzwi. Weszły właśnie do pokoju muzycznego, jak poinformowała blondynka. Byla to sala, w której była perkusja, mikrofon, fortepian i pare innych rzeczy, jednak na środku było jeszcze kawałek wolnej przestrzeni. Po prawej były drzwi, których jednak tajemnicy nie poznała, bo po chwili wyszły z pomieszczenia i ruszyły dalej tym samym korytarzem.
 Na końcu byly takie same, podwójne drzwi jak te przy muzycznej, a za nimi punkt docelowy. Wielka sala taneczna, po lewej przy wejściu znajdowały się półki na torby, po prawej drzwi do garderoby, gdzie można było się przebrać. Dalej było biuro właścicielki. Z przodu, rzecz jasna, było oszklone, więc widać z tąd całą salę bez ruszania się z miejsca.
Dalej po lewej stronie na całej szerokości ściany były lustra. Na sali rozgrzewało się już parę osób. Poszły się przebrać i szybko wróciły się rozgrzewać. Obie zajęły się sobą, a sala powoli wypełniała się tancerzami.
Riley zastanawiała się czemu aż tak się obraziła. Odezwała sie tylko przy oprowadzaniu jej po studiu, potem jakby się do niej nie przyznawała. Myślała właśnie jak ją przeprosić, kiedy ktoś do niej zagadał....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz